Atlantydzi na La Gomerze

Kategoria: Kraje
Autor: Ławecki Tomasz
Data: 04-07-2012 r.

La Gomera, usytuowana w archipelagu Wysp Kanaryjskich, ma kształt koła o obwodzie 90 km. Urzeka zapachem laurowych lasów, sosen kanaryjskich i wrzosów. Wyspa o krystalicznie czystym powietrzu, na której można sfotografować tęczę, była dla hipisów w latach 60. XX w. symbolem nieskażonej natury. I taka pozostała do dziś, chociaż miejsce dzieci-kwiatów zajęli turyści.

Wypoczynek z dala od przeludnionych plaż i całonocnych dyskotek to rarytas dla miłośników czystej natury. Wzniesiono tu zaledwie kilka większych hoteli. W zakomponowanym w parku przypominającym ogród botaniczny Jardin Tecina, z klifowego wybrzeża na plażę można zjechać windą.

Podczas pobytu na wyspie słychać gwizdanie. Jest ono odwiecznym sposobem porozumiewania się rdzennych mieszkańców w górzystym terenie. Istnieje cały system dźwięków, za pomocą których wiadomości przekazywane są na odległość kilku kilometrów. Teraz na Gomerze uczy się gwizdania... w szkołach. Ale trudno powiedzieć, czy chodzi o umiejętności użyteczne, czy też o atrakcję turystyczną.

Wyspa ma cud natury – Los Organos, kamienne organy górujące nad brzegiem Atlantyku. Olbrzymia bazaltowa skała ukształtowana przez wulkany, wyżłobiona przez wodę i wiatry, przypomina organy z tysiącem piszczałek. Zamiast muzyki, można podziwiać grę barw, zmieniających się w świetle promieni słonecznych.

Górzystej i przez okrągły rok zielonej Gomery praktycznie nie można objechać dookoła. Drogi na wyspie biegną bowiem wzdłuż i wszerz, a raczej w górę i w dół.

Koniecznie trzeba zobaczyć wpisany na listę dziedzictwa UNESCO Park Narodowy Garajonay, jeden z najstarszych na świecie zachowanych obszarów leśnych. Oprócz wawrzynów, rosną tu wierzby, sosny kanaryjskie i ogromne wrzosy.

 

W stolicy wyspy, portowym mieście San Sebastian, zachował się kościół, w którym przed odkryciem Ameryki modlił się Krzysztof Kolumb. W pobliżu jest też studnia, z której odkrywca nabrał wody przed dalszą podróżą.

Kolumb zatrzymał się na Gomerze na trzy tygodnie. Tak długi pobyt nie był mu potrzebny po to, żeby wyremontować statki. Miał romans z piękną hrabiną de Babadilla. Przybyła na Gomerę z hiszpańskiego dworu, „oddelegowana” przez królową zazdrosną o ukradkowe spojrzenia króla na zalotną Beatricze. Kiedy Kolumb, który ponownie zawitał w San Sebastian, dowiedział się o romansach hrabiny, odpłynął w siną dal.

Rdzenni mieszkańcy – Guanczowie wydali się hiszpańskim żeglarzom uchodźcami z Atlantydy. Mówili językiem z rodziny berberyjskiej, co mogłoby sugerować afrykańskie pochodzenie. Ale wyglądem nie przypominali mieszkańców Czarnego Lądu – mieli jasną karnację i niebieskie oczy. Stąd hipoteza, że przypłynęli z zaginionej Atlantydy. W następnych stuleciach domniemani Atlantydzi zostali jednak wytępieni bądź ulegli asymilacji.

Ławecki Tomasz

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie masz konta? Zarejestruj się »

Zobacz także

Mądra pochwała, twórcza krytyka

pobierz

Jak nauczyć dziecko dbania o porządek

pobierz

Ziołowa apteczka

pobierz

Zdrowy kręgosłup i stawy

pobierz

Polecane artykuły

Polecamy kancelarię:

Array ( [docId] => 28790 )
Array ( [docId] => 28790 )

Array ( [docId] => 28790 )