Mandat nie zawsze słuszny

Kategoria: Auto i prawo
Autor: Mieszkowski Piotr
Data: 30-09-2012 r.

Niemal każdy kierowca ukarany został choć raz lub więcej mandatem. W sytuacji gdy przekraczamy prędkość, zatrzyma nas patrol drogówki, bądź straż gminna przyśle nam zdjęcie z fotoradaru z wezwaniem do zapłaty kary, nie mamy w zasadzie możliwości dyskusji i obrony. Są jednak sytuacje, w których kierowca może zostać ukarany nie do końca słusznie.

Przykładem takiego niesłusznego mandatu jest ukaranie kierowcy przez policję drogową mandatem za gaśnicę wożoną w aucie, której skończył się okres ważności. Owszem, policja ma prawo sprawdzić, czy w aucie jest gaśnica i jakie spełnia parametry. Policjant może ukarać za brak gaśnicy, jednak nie może karać za to, że jest ona po upływie daty przydatności. Jednak często w sytuacji stwierdzenia w czasie kontroli za starej gaśnicy, policjanci karzą kierowcę mandatem za jej brak. W takiej sytuacji można nie przyjąć mandatu, wówczas sprawa zostanie skierowana do sądu i jest duża szansa, że kierowca wygra taką sprawę.

Może się zdarzyć, że w miejscu, gdzie kierowca często parkuje auto, np. w okolicy miejsca zamieszkania bądź miejsca pracy, z jakichś nadzwyczajnych przyczyn chwilowo zostaje zmieniona organizacja ruchu i wprowadzony zostaje zakaz parkowania. I taki kierowca przychodzi i ze zdziwieniem stwierdza, że jego auta nie ma. W takich sytuacjach często straż miejska zleca odholowanie auta. Warto wiedzieć, że takie chwilowe oznakowanie, powinno zostać ustawione co najmniej na pięć dni przed dniem, w którym zacznie zakaz postoju obowiązywać.

W przypadku gdy strażnicy „pospieszą się” z odholowywaniem aut zaraz po ustawieniu tymczasowych znaków zakazu postoju, a nasze auto zostanie odholowane, musimy zapłacić za odholowanie, ale możemy nie przyjąć mandatu i domagać się zwrotu poniesionych kosztów od straży miejskiej. Bronić się możemy w ten sposób, że znaki zostały ustawione zbyt późno, a nasze auto w momencie pozostawienia, zaparkowane było prawidłowo.

Zdarza się także, że policjanci lub strażnicy próbują urządzać „łapanki” na kierowców na drogach wewnętrznych czy osiedlowych. I nie chodzi tutaj o zbyt szybką jazdę, tylko takie „grzechy”, jak przejechanie kawałka osiedla „pod prąd”, bez włączonych świateł i zapiętych pasów i w dodatku rozmawiając przez telefon. Można wówczas odmówić przyjęcia mandatu, broniąc się argumentem, że policjant na drodze wewnętrznej nie ma uprawnień, by karać za wyżej wymienione rzeczy.


Zobacz także:

Mieszkowski Piotr

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie masz konta? Zarejestruj się »

Zobacz także

Mądra pochwała, twórcza krytyka

pobierz

Jak nauczyć dziecko dbania o porządek

pobierz

Ziołowa apteczka

pobierz

Zdrowy kręgosłup i stawy

pobierz

Polecane artykuły

Array ( [docId] => 27232 )
Array ( [docId] => 27232 )

Array ( [docId] => 27232 )