ZUS przy umowach z artystami – najnowszy wyrok SN

Autor: Michał Culepa
Data: 06-06-2017 r.

Umowa o dzieło to wyjątek dla ubezpieczeń społecznych – zdecydował Sąd Najwyższy w wyroku z 2 czerwca 2017 r. (sygn. akt III UK 147/16). Zgodnie z nim umowa zawarta z twórcą lub artystą nie zawsze będzie umową o dzieło. Może nią być, jeżeli przedmiot będzie skonkretyzowany, a umowa nie kładzie nacisku na czynności wykonawcy (przygotowanie, wykonanie itp.), wówczas dopiero może być kwalifikowana jako umowa o dzieło, a nie zlecenie.

Szczeciński Zamek Książąt Pomorskich, jako wojewódzka instytucja kultury, zatrudniał na podstawie umów o dzieło wiele osób do realizacji różnych wydarzeń kulturalnych i muzycznych. Na ich podstawie muzycy wykonywali koncerty, aktorzy grali w przedstawieniach scenicznych, zaś konferansjerzy prowadzili koncerty i występy muzyków i aktorów.

W związku z przeprowadzonymi kontrolami ZUS zakwestionował jednak szereg z tych umów, uznając je za umowy o świadczenie usług (zwane potocznie umowami zlecenia). Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych umowy takie są podstawą do objęcia obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi (emerytalnym, rentowym i wypadkowym oraz zdrowotnym), w przeciwieństwie do umów o dzieło.

W przypadku pierwszych siedmiu współpracowników (wśród których znaleźli się aktorzy, muzycy oraz konferansjerzy) Zamek odwołał się od decyzji ZUS nakładającej na instytucję obowiązek zapłaty składek od wynagrodzeń wypłacanych współpracownikom.

Orzeczenia sądów i rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego

Sądy jednak oddaliły we wszystkich przypadkach odwołania i apelacje. Sąd Najwyższy także oddalił skargę kasacyjną Zamku z jednym wyjątkiem – w przypadku umowy zawartej z Szymonem K., dziennikarzem i konferansjerem, orzeczenie II instancji zostało uchylone a sprawa skierowana do ponownego rozpoznania. W tym jedynym – wyjątkowym wypadku – decyzja ZUS została podważona, gdyż redaktor K., poza przygotowaniem i prowadzeniem koncertu na Zamku, miał także przygotować autorskie tłumaczenia tekstów piosenek. Wprawdzie SN wskazywał, że wykonywanie tłumaczeń jest zasadniczo usługą, ale w tym wypadku mamy do czynienia z autorskim dziełem, wykonanym jednorazowo na zamówienie instytucji, w dodatku z elementami adiustacji i własnej redakcji tekstu, co podważa twierdzenie, iż było to „proste” wykonanie czynności tłumacza. Zdaniem SN takie ukształtowanie umowy wskazuje, że przedmiotem kontraktu było dzieło, a nie czynności usługowe, co wyklucza obowiązek ubezpieczeniowy.

W pozostałych wypadkach SN uznał decyzje ZUS za prawidłowe. Wskazał, że w przypadku umów na podstawie których wykonywane są czynności zarobkowe, strony mogą różnie ukształtować stosunki prawne. Ale nie mogą decydować o ubezpieczeniu społecznym. Objęcie ubezpieczeniem społecznym następuje z mocy prawa, strony nie mogą tego obowiązku wyłączyć umową.

SN przyjął, że nie istnieją konkretne rodzaje prac, które mogą być wykonywane tylko na podstawie jednego rodzaju umowy. Sam zaś fakt, że wykonujący umowę jest twórcą lub artystą, a efekty prac podlegają ochronie przez prawo autorskie nie oznacza automatycznie, że z taką osobą zawsze zawiera się umowę o dzieło.

Zdaniem SN jeżeli dana osoba podejmuje jakąkolwiek pracę najemną, to co do zasady osoba ta powinna korzystać z zabezpieczenia społecznego. Wynika to z zasady równego traktowania ubezpieczonych określonej w art. 2a ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

To oznacza, że prace, których efekty finansowe nie będą objęte ubezpieczeniem społecznym (czyli nie będą podlegały oskładkowaniu) mają charakter wyjątku od reguły. Tym samym strony ustalając wzajemne prawa i obowiązki w ramach danego stosunku prawnego muszą skonkretyzować i dokładnie określić przedmiot umowy. Jeżeli brak jest konkretnego przedmiotu, wówczas nie może być mowy o efekcie umowy – dziele, a umowa taka nie może być umową o dzieło.

Jakie są konsekwencje wyroku dla instytucji kultury

Wyrokiem tym SN w pewnym sensie podsumował poglądy wyrażone już we wcześniejszych orzeczeniach dotyczących umów o dzieło. SN wskazywał już, że skoro wola stron nie może zmieniać ustawy, to strony nie mogą nazwać umową o dzieło zobowiązania, którego przedmiotem nie jest dzieło w rozumieniu art. 627 kc, co dotyczy w szczególności sytuacji, w której wykonawca cudzego utworu (muzycznego, scenicznego, tanecznego itp.) zawiera umowę, której przedmiotem jest tylko odtworzenie tego utworu; umowa taka jest umową o świadczenie usług a nie umową o dzieło ze wszystkimi tego konsekwencjami, także w zakresie oskładkowania tej umowy (zob. wyrok z 1 lutego 2017 r., sygn. akt I UK 38/16). Oznacza to, że wykonywanie pracy na rzecz danego podmiotu najpierw będzie „testowane” pod kątem ustalenia, czy jest to umowa której głównym elementem jest wykonywanie pewnych czynności, czy też posiada ona konkretny i weryfikowalny przedmiot. Jeżeli przewagę w umowie mają czynności (przygotowanie, wykonanie) to taka umowa będzie uznana za zlecenie (świadczenie usług) i możliwe że będzie oskładkowana.

Michał Culepa

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie masz konta? Zarejestruj się »

Zobacz także

30 najciekawszych pytań z prawa pracy

pobierz

Różnicowanie wynagrodzeń na takich samym stanowiskach

pobierz

Dokumentacja pracownicza

pobierz

Pracownik może krytykować decyzje szefa, ale nie jego osobę

pobierz

Polecane artykuły

Array ( [docId] => 40452 )
Array ( [docId] => 40452 )

Array ( [docId] => 40452 )