Lizbona w rytmach fado

Autor: Ławecki Tomasz
Data: 04-09-2012 r.

Popularne lizbońskie kluby fado znajdują się Alfamie i Górnym Mieście. Niektóre kultywują tradycję z lat 30. XX w., kiedy muzyka nazywana robotniczym bluesem spodobała się szerokiej publiczności. Z myślą o turystach zaczęły powstawać lokale serwujące dania kuchni portugalskiej. W stylowych wnętrzach, gdzie świecą czerwone latarenki i rozbrzmiewają pieśni fado, panuje niezapomniany nastrój.

Kultowym lokalem jest Clube de Fado w Alfamie, gdzie można dobrze zjeść i obejrzeć archiwalne zdjęcia z koncertów królowej fado Amálii Rodriques. Kiedy na scenie pojawią gitarzyści i fadista, nastaje cisza przeszywana tylko dźwiękami gitar – dwunastostrunowej portugalskiej i klasycznej. Według lizbońskiej tradycji, cisza może zastąpić żywiołowe brawa, które są mile widziane dopiero na zakończenie występu.

Nowością są kluby, w których młodzież tańczy fado śpiewane przez wieloosobowy zespół. Można tam rozmawiać, śpiewać i tańczyć. Interesujące, że część lokali to własność fadistów. Piosenki śpiewa często także gospodarz, a na scenie pojawiają się... śpiewający kelnerzy. Tylko w nielicznych klubach, takich jak Adega da Machado w Górnym Mieście, można posłuchać podczas wieczoru dwóch nurtów tej muzyki: lizbońskiego i wywodzącego się z Coimbry.

Fado oznacza ludzki los, przeznaczenie i wywodzi się z dołów społecznych. Korzeniami sięga tradycji średniowiecznych trubadurów, wędrujących od miasta do miasta z pieśnią o zranionych uczuciach, bólu po rozstaniu z ukochaną, o porzuconych kochankach i tęsknocie za lepszym życiem.

Powstały filmy i pieśni o fadistach zainspirowanych muzyką ludową z północnej Afryki, skąd przybyli arabscy mieszkańcy Lizbony. Z materiałów źródłowych wynika, że fado pojawiło się w Lizbonie dopiero na początku XIX w., kiedy muzycy zaczęli przygrywać gościom w tawernach nad Tagiem.

W pieśniach Marii Severy (1810-1836), bohaterki pierwszego portugalskiego filmu dźwiękowego z 1931 r. dominował motyw miłości i zdrady oraz fatum ciążącego nad człowiekiem. Jej romansami żyła ulica. Śpiewała z charyzmą, nadając fado – niczym Machalia Jacson bluesowi – niebywały wymiar artystyczny. Umarła tragicznie w wieku 26 lat, ale jest dziś obecna w każdym klubie fado.

Na pamiątkę Marii Severy pieśniarki noszą teraz czarne szale. Kiedy starsza koleżanka zarzuci dziewczynie szal na ramiona, to jest to równoznaczne z pasowaniem na artystkę fado.

Szczególne miejsce w sercach Portugalczyków zajmuje Amália Rodriques. Po tym, jak zagrała w głośnym filmie „Fado Corrido” została okrzyknięta królową fado. A kiedy w 1999 roku umarła, Portugalczycy ogłosili trzydniową żałobę narodową...

Podobnie jak Amália, w Lizbonie tworzył José Afonso (1929-1987), którego utwór „Grandola, Vila Morena” stał się hymnem rewolucji czerwonych goździków. Nazwa wzięła się od kwiatów wetkniętych przez demonstrantów w lufy karabinów. Żołnierze mieli bronić reżimu premiera Caetano, ale na szczęście nie doszło do rozlewu krwi.

W repertuarze fadistów pojawiają się też słowa o dalekich podróżach. Nowością jest wprowadzenie drugiej gitary, klasycznej. Efektowne brzmienie sprawiło, że fado podoba się młodzieży. Wśród popularnych wykonawców w klubach Lizbony można posłuchać Carlosa do Carmo oraz znanej z koncertów w Polsce Teresy Sulgueiro z zespołem Madredeus.


Zobacz także:

Ławecki Tomasz

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Nie masz konta? Zarejestruj się »

Zobacz także

Mądra pochwała, twórcza krytyka

pobierz

Jak nauczyć dziecko dbania o porządek

pobierz

Ziołowa apteczka

pobierz

Zdrowy kręgosłup i stawy

pobierz

Polecane artykuły

Array ( [docId] => 28941 )
Array ( [docId] => 28941 )

Array ( [docId] => 28941 )